Wpisy z kategorii ″Węglarka 408W″

  • Węglarka 408W – malowanie

    Po dłuższej przerwie powróciłem do budowy swojej węglarki. Tym razem przyszła pora na jej malowanie.

    Pomimo tego, że model przeleżał w szufladzie ponad 5 miesięcy, nie wymagał żadnego specjalnego przygotowania. Zaraz bowiem po zakończeniu lutowania wagonu, po jego umyciu i odtłuszczeniu, pokryłem cały model podkładem do metalu – specyfikiem Mr METAL PRIMER. Ten przeźroczysty specyfik jest na tyle uniwersalny, że stanowi nie tylko podkład pod farbę, lecz także zabezpieczył niemalowany metal przed korozją zupełnie jak lakier nawierzchniowy.

    Malowanie węglarki przeprowadziłem nietypowo – w kilku etapach. Jednym z powodów było to, że cały model (za wyjątkiem wózków) jest w jednym kawałku i w związku z tym na każdym etapie malowania trzeba zapewnić suche miejsca do uchwycenie modelu. Drugim powodem była chęć poeksperymentowania z różnymi sposobami malowania.
    Na pierwszy ogień poszło więc podwozie węglarki oraz wózki, którym to elementom nadałem klasyczne malowanie na kolor czarny mat. Po całkowitym wyschnięciu farby nałożyłem na podwozie dość obfitą patynę, a następnie całe podwozie z wózkami pokryłem matowym lakierem nawierzchniowym. W gwinty nakrętek, służących do mocowania wózków wkręciłem dwie śrubki, które od tej pory mają służyć za uchwyty do trzymania modelu podczas dalszego malowania

    Malowanie nadwozia było nieco bardziej skomplikowane. Ponieważ model ma przedstawiać wyeksploatowany wagon, dlatego został on wykończony w różnorakie ślady napraw i uzupełniania malatury wagonu. W tym celu wszystkie miejsca, w których miały zostać umieszczone takie ślady, pomalowałem w łaty o różnych odcieniach brązu – od jasno beżowego aż do czerwieni tlenkowej. Następnie wybrane miejsca zamaskowałem prostokątnymi kawałkami taśmy maskującej. Dopiero tak przygotowany model pokryłem w całości kolorem zasadniczym, czyli rdzawym Humbrolem 113, podobnie jak to miało miejsce w przypadku wcześniej ukończonej węglarki 9W.

  • Węglarka 408W – montaż (3)

    Kolejnym krokiem w montażu modelu powinno być połączenie gotowych ścian i podwozia w jedną bryłę. Wcześniej jednak wykonałem na ścianach różnego rodzaju wytłoczenia i wygniecenia, które bezpieczniej jest wykonać na pojedynczej ścianie niż na złożonym modelu. Do takich prac metaloplastycznych należało m.in. wykonanie tłoczenia drzwi, aby wyglądały jak w oryginale. W tym celu każdą ze ścian bocznych kładłem „do góry nogami” na odpowiednio przyciętym kawałku miękkiego grubego kartonu i od tylnej strony wygniatałem kolejno poszczególne fragmenty drzwi. Jako narzędzia użyłem do tego celu zaokrąglonego drewnianego kołeczka o średnicy ok. 4mm. Wygniatanie rozpoczynałem od brzegów wygniatanych obszarów, kończąc na ich środku. Najpierw robiłem to lekko, następnie stopniowo zwiększałem nacisk, aż do uzyskania odpowiednio głębokiego tłoczenia. Uzyskany efekt można zobaczyć na zdjęciu obok. Innym rodzajem tego typu prac było odtworzenie mozaiki wgnieceń, jaka zwykle tworzy się na oryginale na skutek uderzeń czerpakiem lub wrzucania ładunku z większej wysokości. Imitację takich wgnieceń wykonałem poprzez zwyczajne wygniatanie i kaleczenie burt wagonu przy pomocy paznokci, śrubokręta lub drewnianego patyczka.

    Tak przygotowane ściany połączyłem razem w nadwozie. W celu ułatwienia prawidłowego ustawienia ścian względem siebie, model ma wytrawione mikroskopijne łapki, które należy zagiąć o 90 stopni. Sam proces lutowania ścian ze sobą należy wykonać możliwie szybko, aby nie przegrzać modelu i nie dopuścić do odlutowania już przymocowanych detali. Złożone nadwozie nasunąłem następnie na podwozie w celu wzajemnego zlutowania tych części. Głębokość nasunięcia określa jedynie sześć zakładek, znajdujących się na obwodzie podwozia, nie ma żadnych innych znaczników. W moim przypadku, na skutek różnych zwichrowań, spowodowanych tłoczeniem podwozia i nadwozia, elementy te nie chciały do siebie idealnie pasować. Musiałem je więc najpierw zlutować wstępnie w kilku punktach, a następnie nadać zwichrowanej bryle modelu właściwy prostopadłościenny kształt. Po tej operacji można było już zlutować podwozie z nadwoziem na całym obwodzie. Zlutowany i usztywniony w ten sposób model nie wykazywał już żadnych tendencji do odkształceń.

    PodwozieTak, jak napisałem na początku, model jest wyposażony w dużą ilość detali. Spośród nich na szczególną uwagę zasługują ażurowe(!) stopnie na ścianie czołowej, cienkie jak włos poręcze oraz imitacje haków sprzęgu. W przypadku budowy modelu gablotowego możliwe jest dodatkowo odtworzenie kompletnego sprzęgu śrubowego oraz przewodów powietrznych. Ciekawostką są też stopnie manewrowe, które można wykonać w wersji delikatnej lub wzmocnionej (z podwójnej warstwy blachy). Ja zdecydowałem się na tą mocniejszą wersję stopni, jednak nie wyglądają one zbyt dobrze. Podsumowując, montaż niektórych detali sprawił mi trochę kłopotu, głównie za sprawą braku wpustów lub innych elementów ułatwiających umiejscowienie ich na modelu. Nieco inaczej wyglądała sprawa wyposażenia w detale podwozia. Prototyp przewidywał jedynie obecność tablic przestawczych hamulca oraz koła hamulca ręcznego, lecz już np. nie przewidywał sposobu mocowania tego koła do ramy. Dlatego więc po raz kolejny musiałem wykazać się własną pomysłowością. Koła hamulca przylutowałem do końców stalowego pręcika 0.6mm, zaś sam pręcik do podłużnic wagonu. Koła hamulca wypadły akurat na właściwej wysokości. Tablice przestawcze wygiąłem lekko w charakterystyczny sposób. Pomiędzy przeciwległymi tablicami wlutowałem druciki stalowe 0,25mm. Druciki te imitują mechanizm przeniesienia położenia dźwigni, a jednocześnie wzmacniają tablice przestawcze i zabezpieczają je przez przypadkowym uszkodzeniem.

    Tak zmontowany i wykończony wagon waży w sumie 29 gramów, czyli (wbrew wcześniejszym obawom) porównywalnie z innymi wagonami TT. Na torze zachowuje się on bardzo stabilnie i jeździ bardzo płynnie. Z powodu braku zderzaków chwilowo nie byłem w stanie sprawdzić precyzji działania mechanizmu KKS.

  • Węglarka 408W – montaż (2)

    Kolejnym etapem prac był montaż burt węglarki. Rzeczą, która od razu zwróciła moją uwagę było to, że wszystkie elementy wchodzące w skład nadwozia (ściany słupki, itp.) zostały wytrawione na blasze jako osobne części, co czasami utrudniało ich montaż. Takie rozwiązanie okazało się jednak zaletą póżniej, przy pewnych siłowych pracach wykończeniowych, które bezpieczniej było wykonywać na mniejszych elementach niż na kompletnej, podatnej na zgniecenie bryle modelu.

    Zgodnie z zaleceniami, każdą ze ścian wagonu należało najpierw zagiąć podwójnie w górnej jej części, tworząc w ten sposób obwodzinę w kształcie ceownika. Ze względu na długość tych zagięć, do jego wykonania musiałem użyć zaginarki. W następnej kolejności nalutowałem na drzwi pogrubienia w kształcie ramek, imitujące tłoczenia na oryginalnych drzwiach. Obie rameczki oraz środkowa imitacja zamknięcia drzwi stanowiły osobne elementy, co trochę utrudniało właściwe wzajemne ich wypozycjonowanie na modelu. Nalutowywane elementy musiałem przytrzymywać wykałaczką, żeby nie przesuwały się po powierzchni drzwi. Gdy drzwi były juz gotowe, przystąpiłem do lutowania słupków – w sumie 22 sztuk na wszystkich czterech ścianach. Każdy taki słupek miał postać kątownika, który trzeba było zagiąć zaginarką, a następnie przylutować do modelu, ustalając jego położenie za pośrednictwem dwóch otworków montażowych. Słupki wg zaleceń powinno się lutować od wewnętrznej strony wagonu, zalewając cyną wspomniane dwa otworki. To powodowało jednak, że słupek w swej środkowej części nie przylegał dokładnie do burty wagonu. Dlatego ja zdecydowałem się lutować słupki od strony zewnętrznej, wzdłuż całej ich długości. Konsekwencją tego była konieczność późniejszego usunięcia drobnych nacieków cyny przy pomocy dłutka i iglaka.

  • Węglarka 408W – montaż (1)

    Już pobieżne oględziny modelu wykazały, że bedzie on… za lekki. Masa wszystkich elementów, znajdujących się w zestawie oraz wózków nie przekracza 20g. 🙁 To trochę za mało, biorąc pod uwagę, że dwuosiowa plastikowa węglarka waży więcej. Dlatego składając model musiałem skupić się też na tym, aby maksymalnie go dociążyć i tym samym zapewnić mu dobre właściwości jezdne.

    Prace nad modelem rozpocząłem od montażu podwozia. W pierwszym kroku odtworzyłem charakterystyczne wgłębienia w podłodze, powstające w wyniku odkształcania się stalowej podłogi wagonu pod ciężarem ładunku. Aby to osiągnąć położyłem blaszkę podwozia na miękkim kartonie i wygniotłem delikatnie podtrawione miejsca drewnianym zaokrąglonym kołeczkiem. Pomimo tego, że prototyp miał stosowne podtrawienia tylko w środkowej części podwozia, postanowiłem nanieść te wgłębienia na całości podwozia. W tym celu wygniotłem twardym rylcem rysunek ożebrowania podwozia również na pozostałej, niepodtrawionej części blaszki. Po tej operacji blaszka podwozia uległa niewielkiemu zwichrowaniu. Aby temu zaradzić oraz dosztywnić podwozie wystarczyło jednak dolutować do niego, oprócz będących w zestawie podłużnic, dodatkowe płaskowniki z blachy mosiężnej 0,3mm, umieszczone na przedłużeniu podłużnic oraz w miejscach belek podpierających wózki. Efekt odkształconego podwozia można obejrzeć na jednym ze zdjęć powyżej.

    Otrzymany prototyp nie posiadał jeszcze zaprojektowanych elementów mocowania wózków. Te elementy musiałem opracować sam. W miejscu, gdzie wypada oś wózka przylutowałem więc nakrętkę M3, a jako element mocujący wózek wykorzystałem zwykłą, odpowiednio przyciętą śrubkę M3. Rozwiązanie to nie jest może zbyt finezyjne, ale jest bardzo wygodne w obsłudze a także, co istotne, zwiększa wagę wagonu o kolejne 2 gramy. Dystans pomiędzy wózkiem a podwoziem ustala się za pomocą odpowiedniej liczby podkładek. Ciekawą rzeczą w tym modelu okazały się gniazda sprzęgów z kinematyką krótkiego sprzęgu. Dzięki pomysłowej konstrukcji fotorawione mechanizmy KKS są bardzo zgrabne, nie wystają spod podwozia oraz nie blokują wózków.

    Kolejną rzeczą, którą musiałem wykonać sam, było wyposażenie podwozia – zbiornik powietrza oraz siłownik hamulca. Zbiornik powietrza to rurka, zwinięta z niepotrzebnego już kawałka blaszki oraz wypełniona stopem ołowiowo-cynowym. Siłownik hamulca to też kawałek blaszki, ale nawinięty na odcinek miedzianego drutu. Końce tego drutu zostały następnie rozklepane i zagięte tak, aby udawały ramiona dźwigni. Kończąc prace przy podwoziu zdecydowałem się na jeszcze jedno udoskonalenie. Tam gdzie się dało, w miejscu gdzie powinny znajdować się poprzecznice, dolutowałem paski blachy 0,3mm, uzyskując tym samym przestrzenny wygląd szkieletu podwozia, który można obejrzeć na zdjęciu obok. Skończone podwozie waży w sumie 22 gramy i jeździ bardzo ładnie, pewnie trzymając się toru. 🙂

  • Węglarka 408W – zapowiedź

    Dzięki uprzejmości kolegi Jacka Gogoła z UMF, trafiły do mnie prototypowe blachy fototrawione, zawierające zestawy do samodzielnego montażu węglarek czteroosiowych polskiej konstrukcji 401W lub 408W, oznaczonych na PKP serią Eaos.

    Ponieważ są to dość wczesne prototypy, dlatego niektóre rozwiązania konstrukcyjne będą wymagały pewnych ulepszeń i modyfikacji. Nie zmienia to jednak faktu, że model został zaprojektowany z dużą dbałością o szczegóły. Do „smaczków” należy zaliczyć przestrzenne obwodziny i słupki nadwozia, wykonane w formie ceowników, a także podtrawienia podłogi, ścian i drzwi, umożliwiające odtworzenie wytłoczeń, wgnieceń oraz zniekształceń, jakie pojawiają się w trakcie długotrwałej eksploatacji wagonu.

    Otrzymane zestawy blach umożliwiają budowę wagonów w wersji czterodrzwiowej (408W) lub sześciodrzwiowej (jedna z odmian 401W). Ja na początek wybrałem wersję bardziej typową, czyli czterodrzwiową węglarkę 408W. Jeśli uda mi się ją pomyślnie złożyć, wykończę ją jako wyeksploatowany wagon, oznaczony zgodnie z epoką V.

 |