Wpisy z kategorii ″Tabor″

  • Wagon kryty 23K – montaż (2)

    Kontynuując wątek montażu wagonu 23K, przedstawiam swoje porady, dotyczące budowy nadwozia.

    Montaż korpusu nadwozia oraz ścian czołowych

    Korpus nadwozia (14) należy złożyć i zlutować zgodnie z instrukcją montażu. Przedtem jednak, aby ułatwić przyszły montaż lub demontaż wagonu, warto skrócić nieco wąsy, które wchodzą w odpowiadające im otworki w ramie podwozia. Skrajne wąsy (te leżące najbliżej naroży wagonu) należy skrócić do długości ok. 0,5mm. Im bliżej środka wagonu, tym dłuższe można pozostawić te wąsy, co zostało pokazane na zdjęciu obok.
    Aby zmniejszyć podatność wagonu na ewentualne uszkodzenia, ożebrowanie ścian wagonu warto przylutować nie tylko w przewidzianych miejscach (podłużne otwory w ścianach), ale także na samym szczycie, przy krawędzi dachu. Niewielka kropelkę cyny należy wpuścić w tym miejscu pod ożebrowanie, a następnie zeszlifować ewentualne nadlewy.
    Ściany czołowe (15) to elementy, które do prawidłowego złożenia wymagają użycia zaginarki lub precyzyjnego imadełka o płaskich szczękach. Ścianę czołową najpierw należy zagiąć w pół o 180 stopni i zlutować zgięte części korzystając z otworów technologicznych obecnych w zaokrąglonej części ściany. Następnie, po uchwyceniu ściany w zaginarkę lub imadełko, należy ostrożnie zagiąć kątowniki na narożach ścian. Dopiero po tym można przystąpić do lutowania pozostałych detali, jak choćby imitacji ceowników usztywniających ścianę (23). Blaszki tych ceowników są mocowane do ściany za pośrednictwem cienkich „wąsów”, które należy przetknąć przez otworki w ścianie. Jeśli otworki te są niedrożne, trzeba je najpierw udrożnić lub poszerzyć ostrym końcem skalpela. Przetknięte wąsy dobrze jest zagiąć po drugiej stronie ściany, aby w trakcie lutowania element ten nie kiwał się i nie przemieszczał.

    Montaż drzwi

    Kolejnym elementem, przy którym również przydatna może okazać się zaginarka, są drzwi wagonu (16). Podobnie jak ściany czołowe, elementy te należy zagiąć w pół o 180 stopni. Problemem jest jednak to, że w sposób naturalny zaginają się one w nieco innym miejscu. Dlatego przed zagięciem drzwi warto uchwycić je w zaginarce, która pozwala na zaginanie elementów o więcej niż 90 stopni.
    Lutując gotowe drzwi do korpusu nadwozia należy koniecznie zwrócić uwagę na ich poprawne położenie. Dolna krawędź drzwi powinna pokrywać się z dolną krawędzią korpusu nadwozia. Lewa krawędź drzwi (od strony zamka) powinna pokrywać się z krawędzią słupka, natomiast po przeciwnej stronie drzwi powinny lekko zachodzić na słupek – drzwi mają w tym miejscy niewielkie podtrawienie od spodu.

    Wręgi dachu

    Montując bryłę modelu warto też zrezygnować z części wręg dachu (17). Producent przewiduje montaż kompletu dwóch takich elementów w jednej przewidzianej na nie szczelinie. Takie rozwiązanie nie usztywnia w żaden sposób wagonu, a tylko dodatkowo go dociąża, co w zestawieniu z i tak dużą masą modelu nie jest wcale konieczne. Dlatego w zupełności wystarczy zamontować tylko trzy takie wręgi zamiast planowanych sześciu.

  • Wagon kryty 23K – montaż (1)

    Ponieważ w niniejszej relacji opisuję montaż zestawu „sklepowego”, dlatego nie będę w niej wymieniał po kolei wszystkich etapów składania tego modelu – te wynikają bowiem z jego instrukcji montażu. 😉 Skupię się natomiast na szczegółach i poradach, które pozwolą zmontować ten model łatwo i bez błędów.

    Metody montażu

    Najlepszą, a w zasadzie jedyną pewną metodą montażu wagonu jest lutowanie. Inną dopuszczalną metodą montażu jest klejenie cyjanoakrylem. Jednak ze względu na materiał, z którego wytrawione są części – jest to sprężyste i dość oporne na cyjanoakryl tzw. „nowe srebro” – klejony model może okazać się znacznie bardziej podatny na wszelkie uszkodzenia. Bez względu na wybraną metodę, przed montażem niezbędne jest dokładnie oczyszczenie wszystkich łączonych miejsc papierem ściernym. Szczególnie dotyczy to części wykonanych z mosiądzu, gdyż mosiądz szybko pokrywa się warstwą tlenków, utrudniających prawidłowe lutowanie lub klejenie.

    Podwozie

    Sugerowana kolejność montażu poszczególnych części jest określona przez ich numerację. Jednak w kilku miejscach warto tę kolejność lekko zmienić. Dotyczy to m.in. części 2 – 6, które lepiej jest najpierw złożyć, a dopiero potem mocować do podwozia (1). W moim przypadku części 2, 3 i 4 ścisnąłem ze sobą samozaciskowymi pensetami a następnie lutownicą „nasączyłem” cyną wszystkie szczeliny między blaszkami. Szczególną uwagę należy zwrócić na właściwe zlutowanie elementów w pobliżu piast kół, aby model nie rozwarstwił się później w tych miejscach w trakcie eksploatacji. Ewentualne poprawki można dokonać lutując pokrywy piast (5). Pewnym problemem może być też montaż wzmocnień na ostoi – części nr 6. Elementy te należy bowiem wygiąć w kształcie wycinku ostrosłupa i przylutować do ostojnic. Ja rozwiązałem ten problem umieszczając kroplę cyny wewnątrz tego ostrosłupa, a następnie przygrzewając go lutownicą do ostojnicy, aby kropla cyny rozlała się i zlutowała elementy.
    Gotowe ostojnice dobrze jest nieznacznie ulepszyć, pogłębiając otwory łożysk zestawów kołowych. W moim przypadku bardzo dobry efekt dało dodatkowe nawiercenie otworów wiertłem 0,3mm na głębokość ok. 0,3mm. Pogłębione otwory łożysk wyraźnie polepszają właściwości jezdne modelu.
    Prawidłowego montażu gotowych ostojnic w podwoziu można dokonać stosując prosty trick. Belki ostojnic należy osadzić w podwoziu za pośrednictwem odpowiednich wpustów, a w otwory łożysk wstawić zestawy kołowe, które zapewnią prawidłowy rozstaw tych łożysk. Po ustawieniu wszystkich elementów należy przylutować ostojnice do podwozia.

    Układ hamulcowy

    Do zestawu dołączony jest mosiężny odlew układu hamulcowego. Montując model warto zwrócić uwagę na jego prawidłowe ustawienie względem tablic przestawczych hamulca. Właściwe położenie udało mi się ustalić na podstawie zdjęcia z wypadku kolejowego, ukazującego podwozie wagonu tego typu. W trakcie prac nad swoim modelem dopracowałem również parę innych detali. Części nr 11, czyli dźwignie układu hamulcowego, są teoretycznie przeznaczone do zamontowania w modelu statycznym (bez kinematyki krótkiego sprzęgu). Jednak po odcięciu fragmentów tej części, ich montaż okazał się możliwy również w wagonie z KKS. Dodatkowym elementem, dorobionym już przeze mnie, jest oś łącząca tablice przestawcze. Początkowo wykonałem ją z drutu mosiężnego 0,6mm, ale ten okazał się zbyt podatny na uszkodzenia spowodowane chwytaniem modelu palcami. Dlatego ostatecznie ośkę tę wykonałem ze struny stalowej o tej samej średnicy.

  • Wagon kryty 23K – pierwsze wrażenia

    Będąc na ostatnim zlocie makiet modułowych w Radomiu, w moje ręce trafił zestaw do samodzielnego montażu wagonu krytego polskiej konstrukcji 23K, jedna z najnowszych pozycji w ofercie firmy MOD-ART.

    Wagony tej serii jeździły na PKP od 1958 roku, oznaczone najpierw jako Kddet a później Gkks-tx. Spotykane były także w innych krajach bloku wschodniego, choćby za sprawą włączenia tych wagonów do parku OPW. Ze względu na swą dość nowoczesną konstrukcję wagony tej serii można było spotkać w ruchu planowym jeszcze w latach 80-tych ub. wieku.

    Zawartość zestawu

    W skład zestawu do montażu wchodzi wszystko, co jest potrzebne do wykonania gotowego modelu wagonu – dwa arkusze blach fototrawionych o różnej grubości, mosiężny odlew układu hamulcowego, kulisy KKS, zestawy kołowe, zderzaki oraz kalki do oznaczenia wagonu. Do wyboru są oznaczenia z III lub IV epoki. Do zestawu dodawana jest również instrukcja, opisująca proces montażu oraz rozmieszczenie napisów i oznaczeń.

    Ponieważ nie jest to pierwszy model ze „stajni” MOD-ARTu, który składam, dlatego nie ma w nim dla mnie nic zaskakującego. Budowa oraz sposób montażu tego wagonu nie różnią się zasadniczo od poprzednich. Podobnie jak w tamtych modelach, w kilku miejscach przydatnym narzędziem może okazać się zaginarka lub precyzyjne imadełko. Zawczasu warto sobie też przygotować wiertełko 0,3mm

    Wkrótce pierwsze relacje z budowy. 😉

  • Węglarka 408W – montaż (3)

    Kolejnym krokiem w montażu modelu powinno być połączenie gotowych ścian i podwozia w jedną bryłę. Wcześniej jednak wykonałem na ścianach różnego rodzaju wytłoczenia i wygniecenia, które bezpieczniej jest wykonać na pojedynczej ścianie niż na złożonym modelu. Do takich prac metaloplastycznych należało m.in. wykonanie tłoczenia drzwi, aby wyglądały jak w oryginale. W tym celu każdą ze ścian bocznych kładłem „do góry nogami” na odpowiednio przyciętym kawałku miękkiego grubego kartonu i od tylnej strony wygniatałem kolejno poszczególne fragmenty drzwi. Jako narzędzia użyłem do tego celu zaokrąglonego drewnianego kołeczka o średnicy ok. 4mm. Wygniatanie rozpoczynałem od brzegów wygniatanych obszarów, kończąc na ich środku. Najpierw robiłem to lekko, następnie stopniowo zwiększałem nacisk, aż do uzyskania odpowiednio głębokiego tłoczenia. Uzyskany efekt można zobaczyć na zdjęciu obok. Innym rodzajem tego typu prac było odtworzenie mozaiki wgnieceń, jaka zwykle tworzy się na oryginale na skutek uderzeń czerpakiem lub wrzucania ładunku z większej wysokości. Imitację takich wgnieceń wykonałem poprzez zwyczajne wygniatanie i kaleczenie burt wagonu przy pomocy paznokci, śrubokręta lub drewnianego patyczka.

    Tak przygotowane ściany połączyłem razem w nadwozie. W celu ułatwienia prawidłowego ustawienia ścian względem siebie, model ma wytrawione mikroskopijne łapki, które należy zagiąć o 90 stopni. Sam proces lutowania ścian ze sobą należy wykonać możliwie szybko, aby nie przegrzać modelu i nie dopuścić do odlutowania już przymocowanych detali. Złożone nadwozie nasunąłem następnie na podwozie w celu wzajemnego zlutowania tych części. Głębokość nasunięcia określa jedynie sześć zakładek, znajdujących się na obwodzie podwozia, nie ma żadnych innych znaczników. W moim przypadku, na skutek różnych zwichrowań, spowodowanych tłoczeniem podwozia i nadwozia, elementy te nie chciały do siebie idealnie pasować. Musiałem je więc najpierw zlutować wstępnie w kilku punktach, a następnie nadać zwichrowanej bryle modelu właściwy prostopadłościenny kształt. Po tej operacji można było już zlutować podwozie z nadwoziem na całym obwodzie. Zlutowany i usztywniony w ten sposób model nie wykazywał już żadnych tendencji do odkształceń.

    PodwozieTak, jak napisałem na początku, model jest wyposażony w dużą ilość detali. Spośród nich na szczególną uwagę zasługują ażurowe(!) stopnie na ścianie czołowej, cienkie jak włos poręcze oraz imitacje haków sprzęgu. W przypadku budowy modelu gablotowego możliwe jest dodatkowo odtworzenie kompletnego sprzęgu śrubowego oraz przewodów powietrznych. Ciekawostką są też stopnie manewrowe, które można wykonać w wersji delikatnej lub wzmocnionej (z podwójnej warstwy blachy). Ja zdecydowałem się na tą mocniejszą wersję stopni, jednak nie wyglądają one zbyt dobrze. Podsumowując, montaż niektórych detali sprawił mi trochę kłopotu, głównie za sprawą braku wpustów lub innych elementów ułatwiających umiejscowienie ich na modelu. Nieco inaczej wyglądała sprawa wyposażenia w detale podwozia. Prototyp przewidywał jedynie obecność tablic przestawczych hamulca oraz koła hamulca ręcznego, lecz już np. nie przewidywał sposobu mocowania tego koła do ramy. Dlatego więc po raz kolejny musiałem wykazać się własną pomysłowością. Koła hamulca przylutowałem do końców stalowego pręcika 0.6mm, zaś sam pręcik do podłużnic wagonu. Koła hamulca wypadły akurat na właściwej wysokości. Tablice przestawcze wygiąłem lekko w charakterystyczny sposób. Pomiędzy przeciwległymi tablicami wlutowałem druciki stalowe 0,25mm. Druciki te imitują mechanizm przeniesienia położenia dźwigni, a jednocześnie wzmacniają tablice przestawcze i zabezpieczają je przez przypadkowym uszkodzeniem.

    Tak zmontowany i wykończony wagon waży w sumie 29 gramów, czyli (wbrew wcześniejszym obawom) porównywalnie z innymi wagonami TT. Na torze zachowuje się on bardzo stabilnie i jeździ bardzo płynnie. Z powodu braku zderzaków chwilowo nie byłem w stanie sprawdzić precyzji działania mechanizmu KKS.

  • Węglarka 408W – montaż (2)

    Kolejnym etapem prac był montaż burt węglarki. Rzeczą, która od razu zwróciła moją uwagę było to, że wszystkie elementy wchodzące w skład nadwozia (ściany słupki, itp.) zostały wytrawione na blasze jako osobne części, co czasami utrudniało ich montaż. Takie rozwiązanie okazało się jednak zaletą póżniej, przy pewnych siłowych pracach wykończeniowych, które bezpieczniej było wykonywać na mniejszych elementach niż na kompletnej, podatnej na zgniecenie bryle modelu.

    Zgodnie z zaleceniami, każdą ze ścian wagonu należało najpierw zagiąć podwójnie w górnej jej części, tworząc w ten sposób obwodzinę w kształcie ceownika. Ze względu na długość tych zagięć, do jego wykonania musiałem użyć zaginarki. W następnej kolejności nalutowałem na drzwi pogrubienia w kształcie ramek, imitujące tłoczenia na oryginalnych drzwiach. Obie rameczki oraz środkowa imitacja zamknięcia drzwi stanowiły osobne elementy, co trochę utrudniało właściwe wzajemne ich wypozycjonowanie na modelu. Nalutowywane elementy musiałem przytrzymywać wykałaczką, żeby nie przesuwały się po powierzchni drzwi. Gdy drzwi były juz gotowe, przystąpiłem do lutowania słupków – w sumie 22 sztuk na wszystkich czterech ścianach. Każdy taki słupek miał postać kątownika, który trzeba było zagiąć zaginarką, a następnie przylutować do modelu, ustalając jego położenie za pośrednictwem dwóch otworków montażowych. Słupki wg zaleceń powinno się lutować od wewnętrznej strony wagonu, zalewając cyną wspomniane dwa otworki. To powodowało jednak, że słupek w swej środkowej części nie przylegał dokładnie do burty wagonu. Dlatego ja zdecydowałem się lutować słupki od strony zewnętrznej, wzdłuż całej ich długości. Konsekwencją tego była konieczność późniejszego usunięcia drobnych nacieków cyny przy pomocy dłutka i iglaka.

  • Waloryzacja węglarki 9W – wykończenie

    Wreszcie nadeszła pora na ostatnie prace wykończeniowe, takie jak patynowanie i lakierowanie, po których wagon będzie mógł stanąć na torach. 🙂

    Ponieważ większość śladów eksploatacji została przeze mnie naniesiona już na etapie malowania, dlatego ostateczne patynowanie sprowadziło się już tylko do kosmetycznego przypudrowania niektórych elementów. Pudrem w kolorze ciemnej rdzy przyciemniłem jedynie zakamarki nadwozia oraz okolice drzwi. Przypudrowałem również białe poręcze i tablice przestawcze hamulce, aby nie raziły czystością. Na tak przygotowany wagon naniosłem aerografem warstwę matowego lakieru nawierzchniowego. Po wyschnięciu lakieru dokonałem ostatecznych korekt. Farbą w kolorze rdzy pomalowałem klocki hamulcowe, zaś czarną satyną pomalowałem trzony zderzaków, które w rzeczywistości są pokryte warstwą smarów. W niektórych miejscach, nie dotykanych palcami, naniosłem też dodatkową warstewkę pudru.

    Pewien kłopot miałem z wykończeniem blaszki, imitującej podłogę wagonu. W oryginale węglarka 9W ma podłogę drewnianą, jednak wspomniana blaszka zupełnie takiej nie przypominała. Po kilku przymiarkach zdecydowałem się na naniesienie na blaszkę aerografem poprzecznych nieregularnych pasków o różnym natężeniu koloru, imitujących przybrudzone w różny sposób deski. Następnie blaszkę polakierowałem i nieznacznie przypudrowałem.

    Poniżej przedstawiam galerię gotowego, zmontowanego wagonu:

  • Waloryzacja węglarki 9W – oznaczenia

    Naniesienie oznaczeń na wagon byłoby bardzo proste gdyby nie fakt, że kalki, które otrzymałem do waloryzacji tego wagonu, nie zawierały oznaczeń ramy wagonu. 🙁

    Z powyższego powodu oznaczenia ramy, a właściwie ich imitację, musiałem wykonać ręcznie. W tym celu w odpowiednich miejscach na ramie naniosłem ostrą wykałaczką ciąg kropek z białej farby, z daleka przypominających rząd cyfr i oznaczeń. Gdy farba przeschła, delikatnie podskrobałem te kropeczki, aby swym kształtem jeszcze bardziej przypominały cyfry. Tak stworzone „napisy” pokryłem intensywną patyną, aby były ledwo widoczne. Dzięki temu dopiero po uważnym przyjrzeniu się widać, że oznaczenia na ramie są tylko blamażem.

    W porównaniu z ręcznym wykonaniem napisów na ramie, nałożenie gotowych kalek na burty wagonu było już stosunkowo prostą czynnością. Jedynym problemem mogło się okazać złe przyleganie kalek do chropowatej, pokrytej w trakcie malowania wykwitami rdzy, powierzchni wagonu. Tutaj jednak przyszła mi z pomocą autorska technika kładzenia kalek przy użyciu rozpuszczalnika „Nitro”. Po zastosowaniu tej metody kalki wtapiają się we wszelkie nierówności powierzchni nie pozostawiając po sobie niemal żadnego śladu.

  • Węglarka 408W – montaż (1)

    Już pobieżne oględziny modelu wykazały, że bedzie on… za lekki. Masa wszystkich elementów, znajdujących się w zestawie oraz wózków nie przekracza 20g. 🙁 To trochę za mało, biorąc pod uwagę, że dwuosiowa plastikowa węglarka waży więcej. Dlatego składając model musiałem skupić się też na tym, aby maksymalnie go dociążyć i tym samym zapewnić mu dobre właściwości jezdne.

    Prace nad modelem rozpocząłem od montażu podwozia. W pierwszym kroku odtworzyłem charakterystyczne wgłębienia w podłodze, powstające w wyniku odkształcania się stalowej podłogi wagonu pod ciężarem ładunku. Aby to osiągnąć położyłem blaszkę podwozia na miękkim kartonie i wygniotłem delikatnie podtrawione miejsca drewnianym zaokrąglonym kołeczkiem. Pomimo tego, że prototyp miał stosowne podtrawienia tylko w środkowej części podwozia, postanowiłem nanieść te wgłębienia na całości podwozia. W tym celu wygniotłem twardym rylcem rysunek ożebrowania podwozia również na pozostałej, niepodtrawionej części blaszki. Po tej operacji blaszka podwozia uległa niewielkiemu zwichrowaniu. Aby temu zaradzić oraz dosztywnić podwozie wystarczyło jednak dolutować do niego, oprócz będących w zestawie podłużnic, dodatkowe płaskowniki z blachy mosiężnej 0,3mm, umieszczone na przedłużeniu podłużnic oraz w miejscach belek podpierających wózki. Efekt odkształconego podwozia można obejrzeć na jednym ze zdjęć powyżej.

    Otrzymany prototyp nie posiadał jeszcze zaprojektowanych elementów mocowania wózków. Te elementy musiałem opracować sam. W miejscu, gdzie wypada oś wózka przylutowałem więc nakrętkę M3, a jako element mocujący wózek wykorzystałem zwykłą, odpowiednio przyciętą śrubkę M3. Rozwiązanie to nie jest może zbyt finezyjne, ale jest bardzo wygodne w obsłudze a także, co istotne, zwiększa wagę wagonu o kolejne 2 gramy. Dystans pomiędzy wózkiem a podwoziem ustala się za pomocą odpowiedniej liczby podkładek. Ciekawą rzeczą w tym modelu okazały się gniazda sprzęgów z kinematyką krótkiego sprzęgu. Dzięki pomysłowej konstrukcji fotorawione mechanizmy KKS są bardzo zgrabne, nie wystają spod podwozia oraz nie blokują wózków.

    Kolejną rzeczą, którą musiałem wykonać sam, było wyposażenie podwozia – zbiornik powietrza oraz siłownik hamulca. Zbiornik powietrza to rurka, zwinięta z niepotrzebnego już kawałka blaszki oraz wypełniona stopem ołowiowo-cynowym. Siłownik hamulca to też kawałek blaszki, ale nawinięty na odcinek miedzianego drutu. Końce tego drutu zostały następnie rozklepane i zagięte tak, aby udawały ramiona dźwigni. Kończąc prace przy podwoziu zdecydowałem się na jeszcze jedno udoskonalenie. Tam gdzie się dało, w miejscu gdzie powinny znajdować się poprzecznice, dolutowałem paski blachy 0,3mm, uzyskując tym samym przestrzenny wygląd szkieletu podwozia, który można obejrzeć na zdjęciu obok. Skończone podwozie waży w sumie 22 gramy i jeździ bardzo ładnie, pewnie trzymając się toru. 🙂

  • Węglarka 408W – zapowiedź

    Dzięki uprzejmości kolegi Jacka Gogoła z UMF, trafiły do mnie prototypowe blachy fototrawione, zawierające zestawy do samodzielnego montażu węglarek czteroosiowych polskiej konstrukcji 401W lub 408W, oznaczonych na PKP serią Eaos.

    Ponieważ są to dość wczesne prototypy, dlatego niektóre rozwiązania konstrukcyjne będą wymagały pewnych ulepszeń i modyfikacji. Nie zmienia to jednak faktu, że model został zaprojektowany z dużą dbałością o szczegóły. Do „smaczków” należy zaliczyć przestrzenne obwodziny i słupki nadwozia, wykonane w formie ceowników, a także podtrawienia podłogi, ścian i drzwi, umożliwiające odtworzenie wytłoczeń, wgnieceń oraz zniekształceń, jakie pojawiają się w trakcie długotrwałej eksploatacji wagonu.

    Otrzymane zestawy blach umożliwiają budowę wagonów w wersji czterodrzwiowej (408W) lub sześciodrzwiowej (jedna z odmian 401W). Ja na początek wybrałem wersję bardziej typową, czyli czterodrzwiową węglarkę 408W. Jeśli uda mi się ją pomyślnie złożyć, wykończę ją jako wyeksploatowany wagon, oznaczony zgodnie z epoką V.

  • Waloryzacja węglarki 9W – malowanie

    Malowanie modelu było kluczowym etapem prac, decydującym o końcowym efekcie. Na tym bowiem etapie powstała większość śladów eksploatacji, typowych dla starego, podniszczonego taboru.

    Malowanie nadwozia

    Ponieważ model ma prezentować egzemplarz stary i wyeksploatowany, dlatego jako bazę do malowania nadwozia użyłem farby Humbrol 113 w kolorze wypłowiałej rdzy, a nie przepisowej czerwieni wagonowej, czyli RAL 3009. Kolor bazowy kładłem aerografem, pokrywając równomiernie całe nadwozie.

    Na taki podkład naniosłem różnego rodzaju przebarwienia na burtach wagonu, używając do tego celu farb w kilku odcieniach brązu. Część przebarwień uzyskałem poprzez nanoszenie plam bardzo mocno rozcieńczonej farby, zaś część poprzez wcieranie farby metodą „suchego pędzla”. Na koniec dodałem imitacje „wykwitów” rdzy, które zwykle występują w miejscach, gdzie powłoka malarska została najbardziej uszkodzona – w miejscach uderzeń czerpakiem, pod drzwiami wagonu oraz w zakamarkach, gdzie gromadzi się wilgoć. Wykwity wykonałem z gęstej farby miniowej. Niewielką ilość tej farby naniosłem na kawałek kartonu i poczekałem aż lekko przeschnie i pokryje się cienkim „kożuszkiem”. Strzępki tego kożuszka oraz zgęstniałej farby nakładałem na burty wagonu ostrym końcem wykałaczki, starając się uzyskać gruzłowatą i porowatą fakturę tych miejsc.

    Malowanie podwozia

    Całe podwozie pomalowałem wstępnie czarną matową farbą Humbrol 8. Następnie mocno rozcieńczonym Humbrolem 113 naniosłem aerografem nalot rdzy i kurzu. Podczas nanoszenia tych śladów prowadziłem aerograf w taki sposób, aby farba osiadała głównie na dolnych i bocznych powierzchniach podwozia. Nieco intensywniejszy nalot naniosłem na elementy układu biegowego wagonu. Malowanie tablic przestawczych hamulca, dźwigni oraz poręczy dokonałem już po „pordzewieniu” całego podwozia. Łatwiej jest wtedy kontrolować ich poziom zabrudzenia, szczególnie, że nawet na zabrudzonym wagonie te detale są zwykle czyste – wytarte z kurzu rękami obsługi.

« Poprzednie wpisy | Następne wpisy »