Wpisy z kategorii ″Węglarka 9W″

  • Waloryzacja węglarki 9W – wykończenie

    Wreszcie nadeszła pora na ostatnie prace wykończeniowe, takie jak patynowanie i lakierowanie, po których wagon będzie mógł stanąć na torach. :)

    Ponieważ większość śladów eksploatacji została przeze mnie naniesiona już na etapie malowania, dlatego ostateczne patynowanie sprowadziło się już tylko do kosmetycznego przypudrowania niektórych elementów. Pudrem w kolorze ciemnej rdzy przyciemniłem jedynie zakamarki nadwozia oraz okolice drzwi. Przypudrowałem również białe poręcze i tablice przestawcze hamulce, aby nie raziły czystością. Na tak przygotowany wagon naniosłem aerografem warstwę matowego lakieru nawierzchniowego. Po wyschnięciu lakieru dokonałem ostatecznych korekt. Farbą w kolorze rdzy pomalowałem klocki hamulcowe, zaś czarną satyną pomalowałem trzony zderzaków, które w rzeczywistości są pokryte warstwą smarów. W niektórych miejscach, nie dotykanych palcami, naniosłem też dodatkową warstewkę pudru.

    Pewien kłopot miałem z wykończeniem blaszki, imitującej podłogę wagonu. W oryginale węglarka 9W ma podłogę drewnianą, jednak wspomniana blaszka zupełnie takiej nie przypominała. Po kilku przymiarkach zdecydowałem się na naniesienie na blaszkę aerografem poprzecznych nieregularnych pasków o różnym natężeniu koloru, imitujących przybrudzone w różny sposób deski. Następnie blaszkę polakierowałem i nieznacznie przypudrowałem.

    Poniżej przedstawiam galerię gotowego, zmontowanego wagonu:

  • Waloryzacja węglarki 9W – oznaczenia

    Naniesienie oznaczeń na wagon byłoby bardzo proste gdyby nie fakt, że kalki, które otrzymałem do waloryzacji tego wagonu, nie zawierały oznaczeń ramy wagonu. :(

    Z powyższego powodu oznaczenia ramy, a właściwie ich imitację, musiałem wykonać ręcznie. W tym celu w odpowiednich miejscach na ramie naniosłem ostrą wykałaczką ciąg kropek z białej farby, z daleka przypominających rząd cyfr i oznaczeń. Gdy farba przeschła, delikatnie podskrobałem te kropeczki, aby swym kształtem jeszcze bardziej przypominały cyfry. Tak stworzone „napisy” pokryłem intensywną patyną, aby były ledwo widoczne. Dzięki temu dopiero po uważnym przyjrzeniu się widać, że oznaczenia na ramie są tylko blamażem.

    W porównaniu z ręcznym wykonaniem napisów na ramie, nałożenie gotowych kalek na burty wagonu było już stosunkowo prostą czynnością. Jedynym problemem mogło się okazać złe przyleganie kalek do chropowatej, pokrytej w trakcie malowania wykwitami rdzy, powierzchni wagonu. Tutaj jednak przyszła mi z pomocą autorska technika kładzenia kalek przy użyciu rozpuszczalnika „Nitro”. Po zastosowaniu tej metody kalki wtapiają się we wszelkie nierówności powierzchni nie pozostawiając po sobie niemal żadnego śladu.

  • Waloryzacja węglarki 9W – malowanie

    Malowanie modelu było kluczowym etapem prac, decydującym o końcowym efekcie. Na tym bowiem etapie powstała większość śladów eksploatacji, typowych dla starego, podniszczonego taboru.

    Malowanie nadwozia

    Ponieważ model ma prezentować egzemplarz stary i wyeksploatowany, dlatego jako bazę do malowania nadwozia użyłem farby Humbrol 113 w kolorze wypłowiałej rdzy, a nie przepisowej czerwieni wagonowej, czyli RAL 3009. Kolor bazowy kładłem aerografem, pokrywając równomiernie całe nadwozie.

    Na taki podkład naniosłem różnego rodzaju przebarwienia na burtach wagonu, używając do tego celu farb w kilku odcieniach brązu. Część przebarwień uzyskałem poprzez nanoszenie plam bardzo mocno rozcieńczonej farby, zaś część poprzez wcieranie farby metodą „suchego pędzla”. Na koniec dodałem imitacje „wykwitów” rdzy, które zwykle występują w miejscach, gdzie powłoka malarska została najbardziej uszkodzona – w miejscach uderzeń czerpakiem, pod drzwiami wagonu oraz w zakamarkach, gdzie gromadzi się wilgoć. Wykwity wykonałem z gęstej farby miniowej. Niewielką ilość tej farby naniosłem na kawałek kartonu i poczekałem aż lekko przeschnie i pokryje się cienkim „kożuszkiem”. Strzępki tego kożuszka oraz zgęstniałej farby nakładałem na burty wagonu ostrym końcem wykałaczki, starając się uzyskać gruzłowatą i porowatą fakturę tych miejsc.

    Malowanie podwozia

    Całe podwozie pomalowałem wstępnie czarną matową farbą Humbrol 8. Następnie mocno rozcieńczonym Humbrolem 113 naniosłem aerografem nalot rdzy i kurzu. Podczas nanoszenia tych śladów prowadziłem aerograf w taki sposób, aby farba osiadała głównie na dolnych i bocznych powierzchniach podwozia. Nieco intensywniejszy nalot naniosłem na elementy układu biegowego wagonu. Malowanie tablic przestawczych hamulca, dźwigni oraz poręczy dokonałem już po „pordzewieniu” całego podwozia. Łatwiej jest wtedy kontrolować ich poziom zabrudzenia, szczególnie, że nawet na zabrudzonym wagonie te detale są zwykle czyste – wytarte z kurzu rękami obsługi.

  • Waloryzacja węglarki 9W (2)

    Kolejnym etapem modyfikacji była waloryzacja podwozia wagonu. Pomimo tego, że wielu modelarzy uważa wykończenie podwozia za mało istotne (jako niewidoczne), to jednak w moim mniemaniu jego filigranowe detale świadczą o poziomie dopracowania modelu.

    Podwozie

    Ze względu na duży poziom uproszczenia, wykorzystane stare podwozie BTTB wymagało sporej ilości przeróbek. Prace przy waloryzacji podwozia rozpocząłem od usunięcia wszystkich uproszczonych elementów w okolicach czołownic – imitacji stopni manewrowych i zgrubień, mających imitować poręcze pod zderzakami. Nowe ucha wspomnianych poręczy pod zderzakami wygiąłem z drutu 0,2 mm i przykleiłem w miejsce spiłowanych wcześniej zgrubień pod wszystkimi czterema zderzakami. Ponieważ był to pierwszy model, przerabiany przeze mnie w ten sposób, dlatego kilka rzeczy nie wyszło mi idealnie. Uszka poręczy wyszły mi nieco za duże oraz odgięte pod nieco innym kątem niż w oryginale. Ponadto klejone są do podwozia „na płasko” zamiast w wywierconych otworkach, jak to robię obecnie.

    Układ hamulcowy

    W ramach waloryzacji wykonałem także przestrzenną imitację układu hamulcowego. Imitacje dźwigni, przenoszących napęd z siłownika na szczęki, wykonałem z kawałka plastiku o wymiarach 4,5 x 5,5 mm. Element ten jest bardzo mało widoczny, więc precyzja jego wykonania nie musiała być powalająca. Przyznaję jednak, że w przyszłości przydałoby się w tym miejscu coś zgrabniejszego, fototrawionego.

    Dźwignie i cięgła, przenoszące napęd na szczęki wygiąłem z drutu 0,2 mm i skleiłem cyjanoakrylem. Późniejsze porównanie z oryginałem wykazało, że użyty drut 0,2 mm był trochę za cienki. Belka łącząca szczęki z powodzeniem mogłaby mieć średnicę 0,4 mm. Końce tych elementów osadzone są w podwoziu w niewielkich wgłębieniach, nawierconych ostrym końcem skalpela i zalane cyjanoakrylem. Centralnej części mechanizmu hamulca nie zmieniałem. Wykonałem jedynie przestrzenną imitację cięgieł prowadzących do zestawów kołowych, które w modelu są jedynie zgrubieniami na podwoziu, w dodatku przerwanymi przez mocowanie sprężynki sprzęgu.

    Imitacja układu hamulcowego została tak wykonana, aby dodane elementy nie blokowały kół. Jednak mimo tego, wkładanie lub wyjmowanie zastawów kołowych wymaga dużej ostrożności. Widoczne na zdjęciach stopnie manewrowe oraz haki holownicze, zastosowane podczas waloryzacji to elementy fototrawione MOD-ART. Stopnie są bardzo delikatne i przyklejenie tego typu elementów już na samym początku prac waloryzacyjnych było błędem – musiałem później bardzo uważać, żeby ich nie połamać.

  • Waloryzacja węglarki 9W (1)

    Waloryzacja tego wagonu była moją pierwszą poważną próbą podejścia do tematu waloryzacji oraz poligonem doświadczalnym, na którym testowałem swoje umiejętności. Przeróbkę modelu rozpocząłem w maju 2008r, jednak prace nad nim trwają aż do tej pory, w miarę, jak poznaję nowe techniki lub dokupuję nowe narzędzia.
    Docelowo, w wyniku moich poczynań, ma powstać model mocno wyeksploatowanej polskiej węglarki 9W z oznaczeniami V epoki.

    Model bazowy i dodatki

    Jako baza posłużył mi znany miłośnikom TT model niemieckiej węglarki o znormalizowanej konstrukcji UIC. Jako materiały wykończeniowe wykorzystałem blaszki fototrawione zaprojektowane i wykonane przez jednego z kolegów oraz fototrawione detale produkowane przez MOD-ART.

    Nadwozie

    Po rozebraniu modelu na warsztat trafiło jako pierwsze nadwozie wagonu. Wymagało ono najwięcej zmian, głównie w celu uzyskania realistycznych, powgniatanych burt. W tym celu z płycin skrzyni spiłowałem pilniczkiem wszystkie wystające detale, takie jak zaczepy i ramki na listy przewozowe. Musiałem także zeszlifować farbę z wierzchnich powierzchni ożebrowania skrzyni gdyż farba ta nie trzymała się wystarczająco mocno plastiku i odpryskiwała wraz przyklejonymi do niej detalami.

    Po oczyszczeniu wypraski dopasowałem do wagonu i przykleiłem elementy pogrubiające ożebrowanie skrzyni. Nie było to łatwe, gdyż wymiary blaszki okazały się nieznacznie większe niż mój model (czyżby plastik się skurczył ?). Blaszkę dopasowałem do nadwozia najpierw „na sucho” a dopiero potem zakropiłem miejsca łączenia klejem cyjanoakrylowym. Całość oszlifowałem, usuwając zadziory i likwidując przesunięcia wynikające z różnicy wymiarów. Ewentualne ubytki zalałem klejem cyjanoakrylowym, a po jego związaniu – zaszlifowałem iglakiem. W następnej kolejności nadałem płycinom realistycznego wyglądu pokaleczonej blachy poszycia wagonu. Otrzymane blaszki malowniczo powygniatałem od lewej strony, używając małego śrubokrętu. Najlepsze rezultaty dały nieregularne pociągnięcia o zmiennej sile nacisku. Przyklejenie płycin było dość proste. Wystarczyło położyć je na większej kropli cyjanoakrylu i lekko docisnąć.

    Brakujące barierki wykonałem z drutu stalowego o średnicy ok. 0,2 mm. Najpierw usunąłem skalpelem i płaskim dłutkiem zgrubienia imitujące barierki. Następnie nawierciłem otworki o średnicy 0,3mm, w które wkleiłem cyjanoakrylem dogięte z drutu nowe barierki.

 |