Wpisy otagowane ″wapniarka″

  • Wapniarka K25 „Wuppertal” – nadwozie

    Nadrabiając powstałe zaległości przedstawiam kolejną część relacji z montażu wapniarki K25 Wuppertal. Tym razem napisałem kilka słów o montażu nadwozia tego wagonu.

    Montaż należało rozpocząć od wycięcia, złożenia i zlutowania w zamkniętą bryłę blachy nadwozia. Dzięki podtrawieniom była to stosunkowo prosta czynność. Zwiększoną ostrożność należało zachować jedynie podczas zaginania narożników ścian czołowych, które w moim modelu miały tendencje do zaginania się w miejscu sąsiedniego podtrawienia. Przydatne okazało się też dodatkowe podlutowanie zaczepów podwozia, co zwiększyło ich sztywność.
    W dalszej kolejności należało przylutować do ścian bocznych kopertowane blachy poszycia. Kopertowanie to uzyskuje się poprzez delikatne zgięcie blaszki najpierw wzdłuż jednego, a potem drugiego podtrawienia. Aby blaszki lepiej przylegały ścian można je też delikatnie przeszlifować na papierze ściernym. Lutowanie blach poszycia dokonuje się od środka wagonu, wpuszczając małe krople cyny przez otwory w ścianie. Po spasowaniu nadwozia z podwoziem powinno to wyglądać jak na trzecim zdjęciu poniżej:

    Jednym z trudniejszych etapów montażu wapniarki było właściwe wyprofilowanie górnej blachy nadwozia, a dokładniej – listwy idącej środkiem wagonu, do której w rzeczywistości przymocowane są zawiasy pokryw chroniących ładunek. Do wygięcia tej listwy konieczne było użycie precyzyjnej zaginarki. Wygięta blaszka powinna w miarę równo przylegać do górnej części nadwozia.

    Lutując wierzchnią blachę do nadwozia należy uważać, żeby trawiona na pół grubości mosiężna blaszka nie zwichrowała się od gorąca. Nie wolno też za mocno dociskać do niej grotu lutownicy, gdyż w tak cienkiej blaszce łatwo powstają trudne do naprawienia wgniecenia. Ostatnim etapem montażu było przylutowanie wszystkich detali. Sporo z nich daje się łatwo lutować od środka modelu – były to np. stopnie dla rewidentów oraz zawiasy klap. Jednak takie elementy jak uchwyty i poręcze zdecydowałem się lutować od zewnętrznej strony modelu. Zadecydowała o tym konieczność precyzyjnej kontroli położenia tych elementów podczas lutowania. Szczególnie uciążliwe było lutowanie uchwytów na narożnikach klap. Były one chyba zbyt mocno wytrawione i wpadały na całą głębokość w wytrawione otworki w klapach.
    Na zakończenie dolutowałem jeszcze kilka drobiazgów do podwozia. Zlutowany model prezentuje się następująco:

  • Wapniarka K25 „Wuppertal” – drugi model

    9 lipca 2017r. na warsztatach modelarskich, które odbyły się w „Stacji Muzeum” (dawniej: Muzeum Kolejnictwa w Warszawie), rozpocząłem budowę kolejnego egzemplarza wapniarki K25. Tematem mojego pokazu na warsztatach było lutowanie, dlatego w przeciwieństwie do mojego poprzedniego modelu ten egzemplarz od początku do końca będzie wykonany techniką lutowania.

    Podwozie wapniarki K25Montaż modelu rozpocząłem klasycznie od zlutowania „kanapki” blach, z których powstają ostojnice wagonu wraz z blachami widłowymi, piórami resorów oraz maźnicami. Elementy te wlutowałem następnie do płytki podwozia dopasowując jednocześnie rozstaw maźnic do zestawu kołowego. Na warsztatach zaprezentowałem też sposób lutowania mosiężnego odlewu układu hamulcowego do podwozia wagonu. Montaż podwozia zakończyłem dolutowując imitacje szczęk hamulcowych. Po umyciu wagonu pod bieżącą wodą (wymagało tego użycie topnika na bazie kwasu solnego) i zamontowaniu zestawów kołowych możliwe było przeprowadzenie pierwszych jazd modelu ;) .

    Więcej zdjęć z warsztatów, w których uczestniczyli także inni modelarze, można znaleźć na stronie galerii sTTandardu.

  • Wapniarka K25 „Wuppertal”

    W ramach krótkiego przerywnika od moich bieżących relacji, dziś prezentuję zdjęcia jednego z moich wcześniejszych modeli, wykonanych już parę lat temu. Jest to wapniarka K25 „Wuppertal”, jeden z pierwszych zestawów do samodzielnego montażu, jakie wypuścił na rynek MOD-ART.

    Prezentowany poniżej model został przeze mnie zmontowany wyłącznie przy użyciu kleju cyjanoakrylowego. Było to możliwe, gdyż wszystkie blachy, wchodzące w skład tamtego zestawu, były mosiężne. Obecne zestawy MOD-ARTu są już trawione z nowego srebra i zdecydowanie bardziej nadają się do lutowania niż do klejenia.

    Jak widać na zamieszczonych zdjęciach, model jest wyposażony w dużą liczbę szczegółów – poręczy, stopni, uchwytów, itp. Wszystkie te detale są zaprojektowane jako elementy przestrzenne, nadające modelowi niezwykłej finezji. Jedynym elementem, który musiałem dorobić we własnym zakresie, było wyposażenie podwozia. Elementy ostoi dorobiłem z pasków cienkiego plastiku, podobnie jak dźwignie układu hamulcowego. Sam siłownik hamulca wykonałem natomiast poprzez nawinięcie na kawałek drucika trapezowego paska papieru, nasączonego cyjanoakrylem.

    Malowanie wagonu nie nastręczało specjalnych problemów. Podwozie należało pomalować w całości na czarno, zaś nadwozie (za wyjątkiem belek zderzakowych) na kolor czerwieni tlenkowej. Nieco trudniejsze okazało się właściwe spatynowanie wapniarki, aby wyglądała realistycznie. Pierwszym etapem było delikatne pomalowanie górnych powierzchni wapniarki rozcieńczoną farbą w kolorze jasnej rdzy, co dało efekt wypłowiałej na słońcu i wyżartej wapnem farby. Następnie, już po nałożeniu kalek, cierpliwie wcierałem w wagon różne rodzaje patyny – brązowe i rdzawe pastele w zagłębieniach dolnych części nadwozia oraz biały pył pokrywający „całunem” niemal cały wagon. Ciekawym efektem, który mi osobiście bardzo się podoba, są przetarte z wapna napisy. Efekt ten uzyskałem zmywając delikatnie patynę z napisów przy pomocy… poślinionego pędzelka „00”. ;) Na koniec cały wagon pokryłem warstwą matowego lakieru nawierzchniowego.

    Poniżej prezentuję zdjęcia gotowego i wykończonego modelu wapniarki:

 |