Wpisy otagowane ″waloryzacja″

  • Węglarka 9W – drugi model

    Wagony typu 9W stanowiły w latach 70-tych bardzo liczną grupę węglarek na PKP. Łącznie wyprodukowano ich ponad 23 tysiące sztuk. Z tego powodu postanowiłem wzbogacić swoją kolekcję o kilka następnych modeli tego typu.

    Podobnie jak w przypadku poprzedniego modelu oraz modeli węglarek 9W/6 i 9W/4 jako bazę do przeróbki wykorzystałem model popularnej niemieckiej węglarki dwuosiowej, zgodnej ze standardem UIC. Aby model toczył się gładko i nie stawiał oporów pierwszą wykonaną przeze mnie modyfikacją była regeneracja łożysk za pomocą metalowych wkładek. Dzięki temu zabiegowi oraz wymianie zestawów kołowych na metalowe model pod względem właściwości trakcyjnych nie ustępuje współczesnym modelom.

    W następnej kolejności z modelu wyciąłem wszystkie zbędne detale, w tym np. stopnie pod drzwiami bocznymi. W zamian dokleiłem szereg innych detali – imitacje trójkątów hamulcowych, osie dźwigni przestawczych hamulca, przewody powietrzne hamulca, haki holownicze, a także poręcze manewrowych, rewidentów oraz spinaczy. Ze względu na dobry stan techniczny stopni manewrowych ograniczyłem ich przeróbkę tylko do wymiany samej stopy. Zakres wykonanych zmian pokazują poniższe zdjęcia:

    Korzystając z doświadczeń przy waloryzacji podłogi węglarek 9W/6 i 9W/4 w tym modelu również wykonałem imitację drewnianej podłogi. Efekt ten osiągnąłem poprzez wyklejenie oryginalnej blaszanej podłogi paskami forniru o szerokości 1-1,5mm. Gotowa do malowania podłoga wygląda następująco:

  • Zementsilowagen .Uce/Zkz – pomosty i poręcze

    Pierwszym wyzwaniem, na które natrafiłem podczas waloryzacji tytułowego modelu, okazało się dopracowanie pomostów hamulcowych, poręczy oraz drabinek, które fabrycznie zostały wykonane w postaci mocno uproszczonych wytłoczek z grubej blachy. W dodatku z niewyjaśnionego powodu z obu stron wagonu umieszczone zostały pomosty z korbą hamulca ręcznego.

    Najlepszym rozwiązaniem byłaby wymiana tych wszystkich elementów na fototrawione, lecz z powodu braku takowych musiałem wykazać się własną pomysłowością. Pierwsza rzeczą, którą zrobiłem, było wycięcie mikroszlifierką kolumny oraz korby hamulca ręcznego z jednego z pomostów hamulcowych. Następnie ręcznym pilniczkiem opiłowałem poręcze pomostów likwidując zadziory i nadając im zaokrąglony, bardziej filigranowy kształt. W następnym kroku uzupełniłem pomosty o detale, które zostały pominięte w fabrycznej wyprasce. Od strony zbiornika dolutowałem do pomostów dodatkowe poręcze, wygięte ze struny gitarowej 0,5mm. Z pasków blachy mosiężnej wyciąłem i dolutowałem brakujące stopnie. Natomiast ze struny 0,3mm wyciąłem i przylutowałem imitację śruby mechanizmu hamulca ręcznego. Opiłowania i nadania nieco bardziej filigranowego kształtu wymagały też drabinki prowadzące na górny pomost.

    Po pomalowaniu zmodyfikowanych elementów czarnym lakierem wyglądają one wyraźnie lepiej, niż fabryczne wypraski:

  • Zementsilowagen .Uce/Zkz

    Dwuosiowe wagony zbiornikowe do przewozu cementu były budowane dla kolei DR już od roku 1957. W tamtych czasach były to bardzo nowoczesne wagony, wyróżniające się na tle ówczesnego taboru. Do roku 1980 powstało kilka serii tych wagonów, pochodzących od różnych producentów oraz różniących się kształtem zbiorników i właściwościami konstrukcyjnymi. Pierwotnie nosiły one oznaczenie serii Zkz, a po wprowadzeniu ujednoliconej numeracji UIC – Uce lub Uces.

    Model TT

    Wagon do przewozu cementu DRW mojej kolekcji TT znajdują się dwa modele BTTB, przedstawiające wagony tego typu z najstarszej serii, zbudowanej w latach 1957-1960 w Waggonbau Niesky. Seria ta posiadała na DR numerację od 902 1000. Oba modele posiadają ten sam numer UIC oraz oznaczenie serii Zkz, właściwe dla okresu 1965-1968. Niestety, modele te są już dość wiekowe i nieco sfatygowane. Typowymi uszkodzeniami są odpryski farby i obłamania plastiku powstałe przy odrywaniu elementów z wypraski. Na ten stan nakłada się również słaba jakość napisów, które za sprawą technologii z lat 70-tych są w wielu miejscach zamazane lub wręcz nieobecne. Wszystko to spowodowało, że postanowiłem radykalnie odświeżyć te bardzo oryginalne modele.

    Demontaż modelu

    Zdemontowany modelOmawiany model posiada odmienną konstrukcję niż inne modele produkowane w tamtych latach. Jego szczególną cechą jest to, że zarówno korpus nadwozia jak i rama podwozia stanowią jeden odlew. Demontaż wagonu należy rozpocząć od odgięcia „języczków” i zdjęcia drabinek z obu stron nadwozia. Po tej operacji możliwe jest zdjęcie górnych części zbiorników połączonych pomostem. Oddzielenie pomostu od zbiorników wymaga odgięcia kolejnych „języczków” zagiętych pod pokrywami zbiorników. Aby zdemontować podwozie wagonu konieczne jest wcześniejsze usunięcie pomostów hamulcowych. Pomosty te są wsunięte od czół wagonu i zamocowane na metalowy zatrzask. Używając np. śrubokrętu należy wypchnąć pomosty, uważając jednocześnie, żeby metalowe zatrzaski nie uszkodziły ścian wagonu. Po tej czynności podwozie będzie trzymało się korpusu za pośrednictwem imitacji zaworów na ścianach bocznych wagonu oraz czterech plastikowych zaczepów. Wyjęcie podwozia wymaga więc delikatnego odgięcia tych zaczepów oraz rozchylenia ścian bocznych.

    Ze względu na spore utrudnienia przy demontażu, jakie wynikały z obecności metalowych zatrzasków na pomostach oraz plastikowych zaczepów na podwoziu, od razu na wstępie odciąłem lub spiłowałem te elementy, aby nie zawadzały w przyszłości.

  • Cysterna .UH(Rh) Uerdingen

    Dzisiaj przedstawiam jedynie krótką galerię dwuosiowej cysterny typu „Uerdingen”, oznaczonej na PKP serią .Uh(Rh). Wagon ten odjechał już do nowego właściciela. ;)

    Model powstał jako przeróbka popularnego modelu BTTB. Zakres zmian obejmował:

    • usunięcie oryginalnych stopni, pomostów i poręczy oraz zastąpienie ich elementami fototrawionymi,
    • zamontowanie na czołownicach węży powietrznych hamulca,
    • dodanie do podwozia tablic przestawczych hamulca oraz rur spustowych,
    • oznaczenie wagonu zgodnie z ep. IVa (część kalek opracowana samodzielnie), data rewizji 15.12.1968r.,
    • wymiana sprzęgów i zestawów kołowych na współczesne (Tillig),

    Najwięcej pracy przy modelu zajęła jednak jego waloryzacja. Zbiornik cysterny otrzymał fakturę łuszczącej się farby z licznymi śladami korozji. Podwozie otrzymało rdzawy nalot oraz imitację wycieków oleju z maźnic. Całość została spatynowana oraz uzupełniona o intensywne zacieki powstające w wyniku ulewania ładunku. Poniżej przedstawiam galerię ukończonego modelu:

  • Węglarki 9W/6 i 9W/4 – podłoga

    Kontynuując prace nad tytułowymi węglarkami postanowiłem w ramach eksperymentu wykonać drewnianą podłogę modelu, upodabniając go tym samym jeszcze bardziej do oryginału.

    Zgodnie z dokumentacją UIC wszystkie odmiany węglarki 9W posiadały drewnianą podłogę. Fakt ten nie znalazł niestety odzwierciedlenia w fabrycznym modelu. Rolę imitacji podłogi pełni w nim polakierowana na szaro stalowa blaszka, częściowo tłoczona, jednak tłoczenia te w żadnym wypadku nie przypominają deskowania. W niektórych swoich modelach próbowałem poprawić ten stan malując nieregularne smugi imitujące deski, ale rozwiązanie takie nie dało oczekiwanych efektów. Dlatego w przypadku omawianych modeli węglarek postanowiłem więc wykonać podłogę z prawdziwego drewna.

    Deskowanie podłogiJako źródło drewna posłużyły mi kawałki forniru wycięte z opakowań po francuskich serach pleśniowych. ;) Z forniru tego wyciąłem imitacje desek, czyli paski o długości 20,5mm oraz szerokości 1,0 – 1,2mm. Jako bazę pod nową podłogę wykorzystałem oryginalną blaszaną podłogę wagonu. Oszlifowałem ją lekko i pomalowałem szarym podkładem polepszającym przyczepność. Następnie, używając kleju cyjanoakrykowego w żelu, pracowicie przykleiłem drewniane listewki do podłogi dbając o zachowanie niewielkich (ok. 0,1mm) odstępów między nimi. Wbrew pozorom nie była to wyjątkowo żmudna praca – wyklejenie jednej podłogi zajęło mi ok. 0,5 godzimy. Po związaniu kleju podłogę dokładnie wyszlifowałem papierem ściernym, aby zmniejszyć jej grubość oraz nadać właściwą fakturę.

    Tak wykonaną podłogę poddałem wstępnej waloryzacji. Nasączyłem ją mocno rozcieńczonymi farbami Humbrol 77 Matt oraz 31 Matt. Farbę nakładałem pędzlem wzdłuż desek, zmieniając nieznacznie co kilka desek proporcje kolorów. Dzięki temu udało mi się uzyskać efekt starego, zniszczonego warunkami atmosferycznymi drewna:

  • Węglarka 1W (CIIa)

    Kontynuując spolszczanie mojej kolekcji taboru rozpocząłem prace nad stworzeniem modelu polskiej węglarki 1W, stanowiącej kontynuację przedwojennego typu CIIa.

    Pierwowzór

    Węglarki CIIa oraz 1WPierwowzorem tytułowej węglarki 1W była niemiecka znormalizowana węglarka z grupy „Königsberg”. Na jej podstawie w latach 20-tych XXw. opracowano w Polsce typ węglarki CIIa. Wagon ten był wizualnie bardzo podobny do węglarki niemieckiej. Posiadał on charakterystyczne wzmocnienia pod drzwiami oraz identyczny układ zastrzałów na ścianach bocznych. Posiadał też podobne parametry eksploatacyjne. Po zakończeniu II Wojny Światowej dokonano adaptacji dokumentacji przedwojennej węglarki CIIa i wznowiono jej produkcję jako typ 1W. Na podstawie przedwojennej dokumentacji wyprodukowano też dla PKP kilkaset sztuk tych wagonów w Szwecji.

    Model bazowy i jego adaptacja

    Ze względu na duże podobieństwo konstrukcji jako model bazowy do przeróbki wykorzystałem nieprodukowany już model BTTB węglarki „Königsberg”. Upodobnienie go do modelu polskiej węglarki 1W (CIIa) wymagało tylko nieznacznych przeróbek ścian czołowych wagonu. Węglarki polskiej budowy posiadały bowiem szeroki kątownik lub ceownik usztywniający górną krawędź ściany czołowej. Kształtownik taki wykonałem z paska plastiku o szerokości 0,8mm. Z pojedynczych zachowanych zdjęć wynika też, że wagony te nie posiadały stopni przejściowych obecnych w niemieckim modelu lub też stopnie te były demontowane w późniejszych latach. W związku z tym przy pomocy skalpela i dłutka usunąłem te stopnie z użytego do przeróbki modelu, a w ich miejscu uzupełniłem rylcem deskowanie ściany.

    Ponieważ na większości zdjęć z lat 70-tych, a więc u schyłku eksploatacji, wagony te były już pozbawione układu hamulcowego, ingerencji wymagało także podwozie modelu. Oprócz prostego odcięcia szczęk hamulcowych zdecydowałem się na wycięcie z podwozia imitacji zbiornika powietrza oraz cylindra hamulcowego. Zamiast nich przykleiłem imitacje podłużnic i poprzecznic ostoi. Niezależnie od tych zmian uzupełniłem podwozie węglarki o drobne detale, takie jak poręcze spinaczy oraz ulepszone stopnie manewrowych.

  • Waloryzacja węglarki „Königsberg” – uzupełnienie

    Czasami zdarza się, że do niektórych swoich modeli powracam po pewnym czasie w celu dokonania różnych poprawek lub udoskonaleń. Tak też było w przypadku tytułowej węglarki, której waloryzację ukończyłem ponad 7 lat temu.

    Węże hamulcowe

    Węże powietrzneZachęcony efektem, jaki udało mi się uzyskać w przypadku modelu wagonu „Dresden”, analogiczne detale postanowiłem dorobić także w węglarce „Königsberg”. Czynność ta wymagała jedynie zachowania dodatkowej ostrożności, żeby nie uszkodzić istniejącej powłoki malarskiej modelu. Gotowe, pomalowane na czarno węże wkleiłem cyjanoakrylem w nawiercone w czołownicach otworki. Wzorując się na zdjęciach wagonów z tamtego okresu, umieściłem tylko po jednym zaworze na czołownicy. Węże są rozmieszczone w sposób wynikający z asymetrycznego umieszczenia przewodu hamulcowego – na jednej czołownicy po lewej, a na drugiej po prawej stronie, patrząc na czoło wagonu.

    Imitacja resztek węgla

    Imitacja resztek węglaImitacja resztek węglaNa modelu opisywanej węglarki dopiero uczyłem się metod waloryzacji, dlatego w trudniej dostępnych miejscach był on trochę niedopracowany. Wady te postanowiłem zakryć imitacją węgla, pozostałego po rozładunku wagonu. Za imitację węgla posłużył mi… prawdziwy węgiel, utłuczony młotkiem (z braku moździerza) na bardzo drobny miał. W wybranych miejscach, np. w zakamarkach pudła wagonu, rozprowadziłem niewielkie krople kleju cyjanoakrylowego, które natychmiast zasypałem rozdrobnionym węglem. Zabieg ten powtarzałem aż do uzyskania zadowalającego efektu.

    Uzupełnienie patyny

    Oryginalnie węglarka była spatynowana wyłącznie „na mokro” – czarnymi pastelami rozprowadzonymi benzyną. Kiedyś takie wykończenie uważałem za wystarczające. Dzisiaj tego typu przecierka stanowi u mnie dopiero początkowy etap waloryzacji i nanoszenia śladów eksploatacji. Dostosowanie węglarki „Königsberg” do moich bieżących standardów wymagało m.in. nałożenia warstwy suchych pigmentów, imitujących nalot z rdzy i pyłów, wykonania na burtach wagonu imitacji śladów wapna, którym spryskiwano węgiel, a także naniesienia śladów oleju na elementach trących wagonu – trzonach zderzaków i widłach maźniczych. Kropką nad „i” było namalowanie imitacji listu przewozowego w ramce. Nowa patyna wymagała oczywiście utrwalenia – w moim przypadku był to rozcieńczony lakier matowy Humbrol Matt cote.

    Efekt wszystkich powyższych prac przedstawiam w krótkiej galerii modelu:

  • Wagon kryty „Dresden” – galeria

    Wreszcie przyszedł ten długo oczekiwany moment, kiedy model można uznać za gotowy i włączyć go do kolekcji innych wagonów. :)

    Zanim to się jednak stało, wagon przeszedł żmudny i intensywny proces patynowania. Intensywny, gdyż w przypadku tego III-epokowego wagonu zdecydowałem się na znacznie silniejszą patynę, niż tylko dyskretne ślady eksploatacji. Cały wagon wstępnie przetarłem „wash-em” z mocno rozcieńczonej czarnej farby olejnej. Po częściowym przeschnięciu przystąpiłem do wcierania w model pasteli w różnych kolorach – od czarnej do jasno beżowej – w taki sposób, żeby uzyskać efekt brudnego wagonu, pokrytego sadzą i pyłem, wzniecanym podczas przeładunku towarów. Korzystając z pasteli rozrobionej w benzynie odtworzyłem także drobne smaczki – przebarwione pojedyncze deski oraz rdzawe plamy na dachu wraz z idącymi od nich zaciekami. Ostatnim etapem było przypudrowanie modelu jasnym pigmentem. Wzmocniło to efekt zakurzenia wagonu a jednocześnie podkreśliło światłocień na wypukłych detalach modelu. Na koniec cały wagon zabezpieczyłem rozcieńczonym lakierem Humbrol Matt Cote.

    Ostateczny efekt moich poczynań przedstawiam w poniższej galerii:

  • Wagon kryty „Dresden” – oznaczenia

    Po pomalowaniu wagonu przyszła pora na naniesienie oznaczeń.

    OznaczeniaTak jak wcześniej zapowiadałem, wagon dostał oznaczenia serii Kdst z epoki IIIc. Do wykonania oznaczeń wykorzystałem kalki dostępne w serwisie kalkomanie.com. Kalki te doskonale nadają się do kładzenia przy użyciu rozpuszczalnika. Jedyna trudność dotyczyła właściwego rozmieszczenia oznaczeń „wymiarowych” na pierwszym polu ściany wagonu, na którym to polu znajduje się akurat zastrzał. Dopasowanie oznaczeń wymagało więc bardzo starannego przycięcia i dopasowania kalki do wolnej przestrzeni.

    Po położeniu oznaczeń cały wagon pokryłem cienką warstwą rozcieńczonego lakieru matowego Humbrol Matt-cote. Celem tego zabiegu było zapewnienia jednakowej chropowatości całej powierzchni modelu pod przyszłą warstwę patyny. W przeciwnym razie pigmenty mogą inaczej przylegać do powierzchni matowych, a inaczej do błyszczących kalek, co grozi uzyskaniem całkowicie niepożądanych efektów.

  • Wagon kryty „Dresden” – malowanie

    W kolejnym odcinku relacji przedstawiam etap malowania modelu tytułowego wagonu.

    Malowanie nadwozia

    W pierwszym kroku, po zgrubnym zabezpieczeniu ścian nadwozia szeroką taśmą maskującą, pomalowałem aerografem dach. Do malowania użyłem emalii olejnej Humbrol 64 Matt rozcieńczonej w stosunku ok. 1:1 rozpuszczalnikiem do farb olejnych Wamod. Po wyschnięciu dachu i zdjęciu taśmy maskującej pomalowałem na czarno (z pewnym naddatkiem) fragmenty ścian, na których powinny znaleźć się czarne pola na notatki stacyjne i nalepki przejściowe. Ze względu na niewielki malowany obszar użyłem do tego celu małego płaskiego pędzelka. Po dokładnym wyschnięciu modelu zamaskowałem taśmą wcześniej pomalowany dach oraz czarne pola na ścianach, tym razem precyzyjnie oddając ich docelowy kształt. Tak zabezpieczone nadwozie pomalowałem za pomocą aerografu emalią Revell 37 Matt w kolorze czerwieni tlenkowej:

    Malowanie podwozia

    Pomalowanie podwozia było relatywnie prostą czynnością. W pierwszym kroku całość pomalowałem na czarno aerografem, używając rozcieńczonej emalii olejnej Humbrol 65 Satin. Po dokładnym wyschnięciu podwozia przystąpiłem do malowania detali. Najpierw pędzelkiem retuszerskim „0” pomalowałem na biało (Revell 301 Semi-matt) tablice przestawcze hamulca. Następnie końcem wykałaczki naniosłem dźwignie hamulca w kolorach odpowiednio: czerwonym (Revell 330 Semi-matt) oraz żółtym kanarkowym (Humbrol 69 Gloss). Na kolor czerwony pomalowałem też zawory i końcówki przewodów powietrznych hamulca, które zdecydowałem się dorobić już po poprzedniej części relacji.

    Do malowania takich drobnych elementów jak wspomniane dźwignie hamulca używam specjalnie zagęszczonej farby. Kroplę emalii rozprowadzam na płytce plastikowej do postaci kropki o średnicy ok. 1cm i pozostawiam do przeschnięcia, mieszając co jakiś czas wykałaczką, żeby nie utworzył się kożuch. Czas potrzebny na zgęstnienie jest różny i waha się od 10 min. do nawet 1 godz. w zależności od producenta i koloru emalii. Farba nadaje się do malowania detali, gdy staje się lekko ciągnącą mazią.

 | Następne wpisy »