Wpisy z miesiąca Październik, 2010r.

  • Węglarka 408W – montaż (3)

    Kolejnym krokiem w montażu modelu powinno być połączenie gotowych ścian i podwozia w jedną bryłę. Wcześniej jednak wykonałem na ścianach różnego rodzaju wytłoczenia i wygniecenia, które bezpieczniej jest wykonać na pojedynczej ścianie niż na złożonym modelu. Do takich prac metaloplastycznych należało m.in. wykonanie tłoczenia drzwi, aby wyglądały jak w oryginale. W tym celu każdą ze ścian bocznych kładłem „do góry nogami” na odpowiednio przyciętym kawałku miękkiego grubego kartonu i od tylnej strony wygniatałem kolejno poszczególne fragmenty drzwi. Jako narzędzia użyłem do tego celu zaokrąglonego drewnianego kołeczka o średnicy ok. 4mm. Wygniatanie rozpoczynałem od brzegów wygniatanych obszarów, kończąc na ich środku. Najpierw robiłem to lekko, następnie stopniowo zwiększałem nacisk, aż do uzyskania odpowiednio głębokiego tłoczenia. Uzyskany efekt można zobaczyć na zdjęciu obok. Innym rodzajem tego typu prac było odtworzenie mozaiki wgnieceń, jaka zwykle tworzy się na oryginale na skutek uderzeń czerpakiem lub wrzucania ładunku z większej wysokości. Imitację takich wgnieceń wykonałem poprzez zwyczajne wygniatanie i kaleczenie burt wagonu przy pomocy paznokci, śrubokręta lub drewnianego patyczka.

    Tak przygotowane ściany połączyłem razem w nadwozie. W celu ułatwienia prawidłowego ustawienia ścian względem siebie, model ma wytrawione mikroskopijne łapki, które należy zagiąć o 90 stopni. Sam proces lutowania ścian ze sobą należy wykonać możliwie szybko, aby nie przegrzać modelu i nie dopuścić do odlutowania już przymocowanych detali. Złożone nadwozie nasunąłem następnie na podwozie w celu wzajemnego zlutowania tych części. Głębokość nasunięcia określa jedynie sześć zakładek, znajdujących się na obwodzie podwozia, nie ma żadnych innych znaczników. W moim przypadku, na skutek różnych zwichrowań, spowodowanych tłoczeniem podwozia i nadwozia, elementy te nie chciały do siebie idealnie pasować. Musiałem je więc najpierw zlutować wstępnie w kilku punktach, a następnie nadać zwichrowanej bryle modelu właściwy prostopadłościenny kształt. Po tej operacji można było już zlutować podwozie z nadwoziem na całym obwodzie. Zlutowany i usztywniony w ten sposób model nie wykazywał już żadnych tendencji do odkształceń.

    PodwozieTak, jak napisałem na początku, model jest wyposażony w dużą ilość detali. Spośród nich na szczególną uwagę zasługują ażurowe(!) stopnie na ścianie czołowej, cienkie jak włos poręcze oraz imitacje haków sprzęgu. W przypadku budowy modelu gablotowego możliwe jest dodatkowo odtworzenie kompletnego sprzęgu śrubowego oraz przewodów powietrznych. Ciekawostką są też stopnie manewrowe, które można wykonać w wersji delikatnej lub wzmocnionej (z podwójnej warstwy blachy). Ja zdecydowałem się na tą mocniejszą wersję stopni, jednak nie wyglądają one zbyt dobrze. Podsumowując, montaż niektórych detali sprawił mi trochę kłopotu, głównie za sprawą braku wpustów lub innych elementów ułatwiających umiejscowienie ich na modelu. Nieco inaczej wyglądała sprawa wyposażenia w detale podwozia. Prototyp przewidywał jedynie obecność tablic przestawczych hamulca oraz koła hamulca ręcznego, lecz już np. nie przewidywał sposobu mocowania tego koła do ramy. Dlatego więc po raz kolejny musiałem wykazać się własną pomysłowością. Koła hamulca przylutowałem do końców stalowego pręcika 0.6mm, zaś sam pręcik do podłużnic wagonu. Koła hamulca wypadły akurat na właściwej wysokości. Tablice przestawcze wygiąłem lekko w charakterystyczny sposób. Pomiędzy przeciwległymi tablicami wlutowałem druciki stalowe 0,25mm. Druciki te imitują mechanizm przeniesienia położenia dźwigni, a jednocześnie wzmacniają tablice przestawcze i zabezpieczają je przez przypadkowym uszkodzeniem.

    Tak zmontowany i wykończony wagon waży w sumie 29 gramów, czyli (wbrew wcześniejszym obawom) porównywalnie z innymi wagonami TT. Na torze zachowuje się on bardzo stabilnie i jeździ bardzo płynnie. Z powodu braku zderzaków chwilowo nie byłem w stanie sprawdzić precyzji działania mechanizmu KKS.

 |