Wpisy z miesiąca Wrzesień, 2010r.

  • Węglarka 408W – montaż (2)

    Kolejnym etapem prac był montaż burt węglarki. Rzeczą, która od razu zwróciła moją uwagę było to, że wszystkie elementy wchodzące w skład nadwozia (ściany słupki, itp.) zostały wytrawione na blasze jako osobne części, co czasami utrudniało ich montaż. Takie rozwiązanie okazało się jednak zaletą póżniej, przy pewnych siłowych pracach wykończeniowych, które bezpieczniej było wykonywać na mniejszych elementach niż na kompletnej, podatnej na zgniecenie bryle modelu.

    Zgodnie z zaleceniami, każdą ze ścian wagonu należało najpierw zagiąć podwójnie w górnej jej części, tworząc w ten sposób obwodzinę w kształcie ceownika. Ze względu na długość tych zagięć, do jego wykonania musiałem użyć zaginarki. W następnej kolejności nalutowałem na drzwi pogrubienia w kształcie ramek, imitujące tłoczenia na oryginalnych drzwiach. Obie rameczki oraz środkowa imitacja zamknięcia drzwi stanowiły osobne elementy, co trochę utrudniało właściwe wzajemne ich wypozycjonowanie na modelu. Nalutowywane elementy musiałem przytrzymywać wykałaczką, żeby nie przesuwały się po powierzchni drzwi. Gdy drzwi były juz gotowe, przystąpiłem do lutowania słupków – w sumie 22 sztuk na wszystkich czterech ścianach. Każdy taki słupek miał postać kątownika, który trzeba było zagiąć zaginarką, a następnie przylutować do modelu, ustalając jego położenie za pośrednictwem dwóch otworków montażowych. Słupki wg zaleceń powinno się lutować od wewnętrznej strony wagonu, zalewając cyną wspomniane dwa otworki. To powodowało jednak, że słupek w swej środkowej części nie przylegał dokładnie do burty wagonu. Dlatego ja zdecydowałem się lutować słupki od strony zewnętrznej, wzdłuż całej ich długości. Konsekwencją tego była konieczność późniejszego usunięcia drobnych nacieków cyny przy pomocy dłutka i iglaka.

  • Waloryzacja węglarki 9W – wykończenie

    Wreszcie nadeszła pora na ostatnie prace wykończeniowe, takie jak patynowanie i lakierowanie, po których wagon będzie mógł stanąć na torach. :)

    Ponieważ większość śladów eksploatacji została przeze mnie naniesiona już na etapie malowania, dlatego ostateczne patynowanie sprowadziło się już tylko do kosmetycznego przypudrowania niektórych elementów. Pudrem w kolorze ciemnej rdzy przyciemniłem jedynie zakamarki nadwozia oraz okolice drzwi. Przypudrowałem również białe poręcze i tablice przestawcze hamulce, aby nie raziły czystością. Na tak przygotowany wagon naniosłem aerografem warstwę matowego lakieru nawierzchniowego. Po wyschnięciu lakieru dokonałem ostatecznych korekt. Farbą w kolorze rdzy pomalowałem klocki hamulcowe, zaś czarną satyną pomalowałem trzony zderzaków, które w rzeczywistości są pokryte warstwą smarów. W niektórych miejscach, nie dotykanych palcami, naniosłem też dodatkową warstewkę pudru.

    Pewien kłopot miałem z wykończeniem blaszki, imitującej podłogę wagonu. W oryginale węglarka 9W ma podłogę drewnianą, jednak wspomniana blaszka zupełnie takiej nie przypominała. Po kilku przymiarkach zdecydowałem się na naniesienie na blaszkę aerografem poprzecznych nieregularnych pasków o różnym natężeniu koloru, imitujących przybrudzone w różny sposób deski. Następnie blaszkę polakierowałem i nieznacznie przypudrowałem.

    Poniżej przedstawiam galerię gotowego, zmontowanego wagonu:

  • Waloryzacja węglarki 9W – oznaczenia

    Naniesienie oznaczeń na wagon byłoby bardzo proste gdyby nie fakt, że kalki, które otrzymałem do waloryzacji tego wagonu, nie zawierały oznaczeń ramy wagonu. :(

    Z powyższego powodu oznaczenia ramy, a właściwie ich imitację, musiałem wykonać ręcznie. W tym celu w odpowiednich miejscach na ramie naniosłem ostrą wykałaczką ciąg kropek z białej farby, z daleka przypominających rząd cyfr i oznaczeń. Gdy farba przeschła, delikatnie podskrobałem te kropeczki, aby swym kształtem jeszcze bardziej przypominały cyfry. Tak stworzone „napisy” pokryłem intensywną patyną, aby były ledwo widoczne. Dzięki temu dopiero po uważnym przyjrzeniu się widać, że oznaczenia na ramie są tylko blamażem.

    W porównaniu z ręcznym wykonaniem napisów na ramie, nałożenie gotowych kalek na burty wagonu było już stosunkowo prostą czynnością. Jedynym problemem mogło się okazać złe przyleganie kalek do chropowatej, pokrytej w trakcie malowania wykwitami rdzy, powierzchni wagonu. Tutaj jednak przyszła mi z pomocą autorska technika kładzenia kalek przy użyciu rozpuszczalnika „Nitro”. Po zastosowaniu tej metody kalki wtapiają się we wszelkie nierówności powierzchni nie pozostawiając po sobie niemal żadnego śladu.

  • Węglarka 408W – montaż (1)

    Już pobieżne oględziny modelu wykazały, że bedzie on… za lekki. Masa wszystkich elementów, znajdujących się w zestawie oraz wózków nie przekracza 20g. :( To trochę za mało, biorąc pod uwagę, że dwuosiowa plastikowa węglarka waży więcej. Dlatego składając model musiałem skupić się też na tym, aby maksymalnie go dociążyć i tym samym zapewnić mu dobre właściwości jezdne.

    Prace nad modelem rozpocząłem od montażu podwozia. W pierwszym kroku odtworzyłem charakterystyczne wgłębienia w podłodze, powstające w wyniku odkształcania się stalowej podłogi wagonu pod ciężarem ładunku. Aby to osiągnąć położyłem blaszkę podwozia na miękkim kartonie i wygniotłem delikatnie podtrawione miejsca drewnianym zaokrąglonym kołeczkiem. Pomimo tego, że prototyp miał stosowne podtrawienia tylko w środkowej części podwozia, postanowiłem nanieść te wgłębienia na całości podwozia. W tym celu wygniotłem twardym rylcem rysunek ożebrowania podwozia również na pozostałej, niepodtrawionej części blaszki. Po tej operacji blaszka podwozia uległa niewielkiemu zwichrowaniu. Aby temu zaradzić oraz dosztywnić podwozie wystarczyło jednak dolutować do niego, oprócz będących w zestawie podłużnic, dodatkowe płaskowniki z blachy mosiężnej 0,3mm, umieszczone na przedłużeniu podłużnic oraz w miejscach belek podpierających wózki. Efekt odkształconego podwozia można obejrzeć na jednym ze zdjęć powyżej.

    Otrzymany prototyp nie posiadał jeszcze zaprojektowanych elementów mocowania wózków. Te elementy musiałem opracować sam. W miejscu, gdzie wypada oś wózka przylutowałem więc nakrętkę M3, a jako element mocujący wózek wykorzystałem zwykłą, odpowiednio przyciętą śrubkę M3. Rozwiązanie to nie jest może zbyt finezyjne, ale jest bardzo wygodne w obsłudze a także, co istotne, zwiększa wagę wagonu o kolejne 2 gramy. Dystans pomiędzy wózkiem a podwoziem ustala się za pomocą odpowiedniej liczby podkładek. Ciekawą rzeczą w tym modelu okazały się gniazda sprzęgów z kinematyką krótkiego sprzęgu. Dzięki pomysłowej konstrukcji fotorawione mechanizmy KKS są bardzo zgrabne, nie wystają spod podwozia oraz nie blokują wózków.

    Kolejną rzeczą, którą musiałem wykonać sam, było wyposażenie podwozia – zbiornik powietrza oraz siłownik hamulca. Zbiornik powietrza to rurka, zwinięta z niepotrzebnego już kawałka blaszki oraz wypełniona stopem ołowiowo-cynowym. Siłownik hamulca to też kawałek blaszki, ale nawinięty na odcinek miedzianego drutu. Końce tego drutu zostały następnie rozklepane i zagięte tak, aby udawały ramiona dźwigni. Kończąc prace przy podwoziu zdecydowałem się na jeszcze jedno udoskonalenie. Tam gdzie się dało, w miejscu gdzie powinny znajdować się poprzecznice, dolutowałem paski blachy 0,3mm, uzyskując tym samym przestrzenny wygląd szkieletu podwozia, który można obejrzeć na zdjęciu obok. Skończone podwozie waży w sumie 22 gramy i jeździ bardzo ładnie, pewnie trzymając się toru. :)

  • Węglarka 408W – zapowiedź

    Dzięki uprzejmości kolegi Jacka Gogoła z UMF, trafiły do mnie prototypowe blachy fototrawione, zawierające zestawy do samodzielnego montażu węglarek czteroosiowych polskiej konstrukcji 401W lub 408W, oznaczonych na PKP serią Eaos.

    Ponieważ są to dość wczesne prototypy, dlatego niektóre rozwiązania konstrukcyjne będą wymagały pewnych ulepszeń i modyfikacji. Nie zmienia to jednak faktu, że model został zaprojektowany z dużą dbałością o szczegóły. Do „smaczków” należy zaliczyć przestrzenne obwodziny i słupki nadwozia, wykonane w formie ceowników, a także podtrawienia podłogi, ścian i drzwi, umożliwiające odtworzenie wytłoczeń, wgnieceń oraz zniekształceń, jakie pojawiają się w trakcie długotrwałej eksploatacji wagonu.

    Otrzymane zestawy blach umożliwiają budowę wagonów w wersji czterodrzwiowej (408W) lub sześciodrzwiowej (jedna z odmian 401W). Ja na początek wybrałem wersję bardziej typową, czyli czterodrzwiową węglarkę 408W. Jeśli uda mi się ją pomyślnie złożyć, wykończę ją jako wyeksploatowany wagon, oznaczony zgodnie z epoką V.

  • Waloryzacja węglarki 9W – malowanie

    Malowanie modelu było kluczowym etapem prac, decydującym o końcowym efekcie. Na tym bowiem etapie powstała większość śladów eksploatacji, typowych dla starego, podniszczonego taboru.

    Malowanie nadwozia

    Ponieważ model ma prezentować egzemplarz stary i wyeksploatowany, dlatego jako bazę do malowania nadwozia użyłem farby Humbrol 113 w kolorze wypłowiałej rdzy, a nie przepisowej czerwieni wagonowej, czyli RAL 3009. Kolor bazowy kładłem aerografem, pokrywając równomiernie całe nadwozie.

    Na taki podkład naniosłem różnego rodzaju przebarwienia na burtach wagonu, używając do tego celu farb w kilku odcieniach brązu. Część przebarwień uzyskałem poprzez nanoszenie plam bardzo mocno rozcieńczonej farby, zaś część poprzez wcieranie farby metodą „suchego pędzla”. Na koniec dodałem imitacje „wykwitów” rdzy, które zwykle występują w miejscach, gdzie powłoka malarska została najbardziej uszkodzona – w miejscach uderzeń czerpakiem, pod drzwiami wagonu oraz w zakamarkach, gdzie gromadzi się wilgoć. Wykwity wykonałem z gęstej farby miniowej. Niewielką ilość tej farby naniosłem na kawałek kartonu i poczekałem aż lekko przeschnie i pokryje się cienkim „kożuszkiem”. Strzępki tego kożuszka oraz zgęstniałej farby nakładałem na burty wagonu ostrym końcem wykałaczki, starając się uzyskać gruzłowatą i porowatą fakturę tych miejsc.

    Malowanie podwozia

    Całe podwozie pomalowałem wstępnie czarną matową farbą Humbrol 8. Następnie mocno rozcieńczonym Humbrolem 113 naniosłem aerografem nalot rdzy i kurzu. Podczas nanoszenia tych śladów prowadziłem aerograf w taki sposób, aby farba osiadała głównie na dolnych i bocznych powierzchniach podwozia. Nieco intensywniejszy nalot naniosłem na elementy układu biegowego wagonu. Malowanie tablic przestawczych hamulca, dźwigni oraz poręczy dokonałem już po „pordzewieniu” całego podwozia. Łatwiej jest wtedy kontrolować ich poziom zabrudzenia, szczególnie, że nawet na zabrudzonym wagonie te detale są zwykle czyste – wytarte z kurzu rękami obsługi.

 |